Logika w zastosowaniu do spraw społecznych:
#1. Kluczowa rola Zasady Niesprzeczności

[…]  Awersja logiki do absurdu wyraża się w jej podstawowej maksymie: logicznej Zasadzie Niesprzeczności.  Jest ona tak kluczowa, że od niej zaczynamy  rozmowę o społecznych zastosowaniach wybranych elementów logiki.

Wciąż doświadczamy tego, że aby skutecznie działać trzeba opierać decyzje na wiarogodnych sądach. Takich, w które rozsądnie jest wierzyć, czyli mieć racjonalne o ich prawdziwości przekonanie (słów ,,wiara” i ,,przekonanie” używa się tu zamiennie). Wiemy też z  codziennych doświadczeń, co to znaczy, że w jedne sądy się wierzy, inne odrzuca, a do jeszcze innych podchodzi się z powątpiewaniem lub je zawiesza.

Żeby móc racjonalnie wierzyć w jakiś sąd, konieczne jest jedno z dwojga: powinien on być oczywisty, jak przysłowiowe 2+2=4 jest oczywiste dla umysłu; czy jak to, że słońce tu teraz świeci narzuca się nieodparcie zmysłom. A jeśli sam w sobie sąd nie jest oczywisty, to powinien być uzasadniony przez jakieś oczywiste przesłanki, czyli z tych przesłanek wynikać.W mechanizmie uzasadnień logiczna Zasada Niesprzeczności — w skrócie ZNs — stanowi, na równi ze stosunkiem wynikania czynnik kluczowy. […]

Artykuł podsumowany jest limerykiem:

Alicja znana z bystrości
nie dopuszczała sprzeczności.
Czy król w nią wpadł, czy królowa,
Alicji słyszał wnet słowa:
,,mylisz się, proszę Waszmości!”

Print Friendly, PDF & Email
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Logika w zastosowaniu do spraw społecznych:
#1. Kluczowa rola Zasady Niesprzeczności

  1. Pytanie postawione na końcu tego wpisu nie jest bynajmniej retoryczne. Choć Arystoteles odpowiadał na nie twierdząco bez cienia wątpliwości, a jego pewność podzielał chór najtęższych w dziejach umysłów, byli też myśliciele nie mniej wybitni, antyczni i  nowożytni, np.   Hegel, którzy  się od tego chóru mocno dystansowali.

    W nowszych czasach bardzo ciekawe pytania sceptyczne postawił Jan Łukasiewicz w słynnej rozprawie "O zasadzie sprzeczności u Arystotelesa", Kraków 1910.   W inspirująco napisanym Wstępie szkicuje on dzieje tej zasady i jej status w okresie jemu współczesnym.  Kończy Wstęp słowami: "Pragnę przekonać czytelnika, że zasada sprzeczności nie jest tak niewzruszona, za jaką uchodzi, że jest tezą wymagającą dowodu."

    Nie śledziłem w szczegółach wywodu Łukasiewicza, nie będąc specjalistą od poruszanych przez niego zagadnień.  Może dlatego nie jestem czytelnikiem przekonanym, gdy idzie o ten zakres zastosowań,  z którym mam do czynienia w swojej skromnej praktyce stosowania logiki.  Być może, ktoś mający szersze doświadczenie podziela argumenty Łukasiewicza i pokaże, jak w ich  świetle należałoby korygować korygować treść tego i kilku następnych wpisów.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *