Czy falsyfikacjonizm hipotetyczno-dedukcyjny w wersji Karla Poppera jest nadal aktualny?

Obecny wpis umieszczam w imieniu Doktora Michała Stelmacha, który chciałby wywołać nim dyskusję ze studentami Politechniki Warszawskiej…
Oczywiście zapraszamy do niej wszystkich czytelników bloga!

Pytanie tytułowe dotyczy aktualności pewnej dobrze znanej z historii filozofii nauki myśli – myśli Karla Rajmunda Poppera.
Jej główne punkty, w postaci nieformalnej, można streścić następująco:

Kryterium naukowości w postaci potencjalnej falsyfikowalności wyrażeń Popper twierdzi, że naukowe mogą być tylko takie twierdzenia, które dają się obalić; jeśli twierdzenie jest odporne na wszelkie próby odrzucenia i potwierdzają je wszystkie fakty należące do uniwersum, to twierdzenie albo jest tautologiczne, albo nieracjonalne = nienaukowe.

Mechanizm rozwoju nauki Popper twierdzi, że mechanizm ten nie jest kumulatywny, a więc nie chodzi o to, że w nauce wiemy coraz więcej, gromadzimy kolejne fakty, kolejne ich opisy, ale raczej ewolucyjny, czyli nasze modele konkurują między sobą i w tym sensie dostosowują się do rzeczywistości, że rządzi tymczasowy zwycięzca, który może zostać wyparty przez obalenie i nadejście następcy.

Odrzucenie indukcji Popper twierdzi, że indukcja jest nieracjonalna, bowiem jest niekonkluzywna – jej wyniki nigdy nie są pewne; domaga się uzasadnienia – zasada indukcji bowiem nie jest tautologią; a uzasadnienie takie jest zbyt kosztowne logicznie, wręcz domaga się założeń o stałości funkcjonowania przyrody. Co więcej, jeśli w nauce mamy badać jak działa przyroda, a zasada indukcji musi najpierw założyć, że przyroda działa w sposób stały, to postępowanie nasze niebezpiecznie ciąży w stronę błędnego koła.

Dedukcyjne sprawdzanie teorii  Popper nie poprzestaje na krytyce. Twierdzi jednak, że powinniśmy (tak, „powinniśmy” – słowo wskazujące normatywny aspekt myśli Popperowskiej jest tu użyte świadomie) zastosować regułę wnioskowania, której koszt logiczny nie domagałby się od nas popadania w błędy. Twierdzi, że dobrze jest skorzystać z reguł logiki formalnej, które jako tautologie mają ten przywilej, że stosować je można właściwie „za darmo” (tak, to bardzo ciekawy fragment tej teorii). Proponuje zamiast zasady indukcji regułę modus tollendo tollens. Reguła ta każe nam uznać, że jeśli ze zdania ogólnego wynikają fałszywe konsekwencje, to zdanie ogóle jest również fałszywe. Naukowiec wykazujący, że z teorii wynikają fałszywe konsekwencje ma prawo uznać ją za obaloną, ale popperyzm nie jest nihilizmem, zatem w miejsce obalonej teorii naukowiec ma wręcz obowiązek (i to pod przykazaniem!) zaproponować jej następczynię. Badacz ma być twórczy i zarazem krytyczny. Ma proponować nietrywialne teorie, a zarazem nie oszczędzać ich za wszelką cenę, na przykład poprzez semantyczną reinterpretację terminów.

Opisy powyższe sformułowałem celowo w języku mówionym, tak aby blogowy wpis stanowił naturalne „przedłużenie” tradycyjnego wykładu.
Aby opisy te pogłębić i dotrzeć do sedna falsyfikacjonizmu, proponuję  następujące lektury:

https://sady.up.krakow.pl/filnauk.popper.logika.htm

https://plato.stanford.edu/entries/popper/

https://sady.up.krakow.pl/filnauk.sady.popper.htm

Otwieram zatem dyskusję.

Proponuję skupić się na następujących zagadnieniach:

Czy myśl Poppera jest rozpoznawalna i przydatna w dzisiejszej działalności naukowej? Czy myśl ta ma swoje zastosowanie w pracy inżyniera? Na jakim poziomie ogólności ustalenia Poppera są dziś uznawane za „naturalne” dla społeczności naukowej?

Czy może przeciwnie, Popper po długotrwałej krytyce nie ma już nic nietrywialnego do zaoferowania? A może w ogóle jest tak, że myśl Poppera nie była nigdy „aktualna” w znaczeniu „adekwatnie odzwierciedlająca na pewnym etapie rozwoju naukowego nasze ustalenia odnośnie wymagań stawianych teoriom”, a tylko „aktualna” w znaczeniu „modna”?

Czy myśl ta się już zestarzała, czy może nadal jest atrakcyjna?

Jeszcze raz zachęcam do rozmowy, w której można podejmować również inne tematy związane z koncepcją Poppera!

Pozdrawiam wszystkich – Michał Stelmach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dydaktyka logiki i filozofii, Filozofia nauki, Logika i metodologia, Światopogląd racjonalistyczny. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Czy falsyfikacjonizm hipotetyczno-dedukcyjny w wersji Karla Poppera jest nadal aktualny?

  1. Piotr Wieżel pisze:

    Uważam, że pewna część z dorobku myśli popperowskiej może być z powodzeniem stosowana również i dziś.

    Zgadzam się z mechanizmem rozwoju nauki Poppera. Skoro stare teorie zastępowane są przez nowe, to część wiedzy może tracić na znaczeniu, więc nie zawsze potwierdzając nową teorię wiemy więcej – często właśnie nowe teorie otwierają nam oczy i zdajemy sobie sprawę, jak niewiele wiemy w danej dziedzinie. W tym ujęciu nauka rzeczywiście ewoluuje.

    Zasada indukcji jest niezwykle przydatna i uważam, że nie w każdym przypadku jest bezużyteczna. Matematykę klasyczną buduje się na aksjomatach, które nie ulegają zmianie. Takie podejście możemy wykorzystać w innych naukach, np. w fizyce – zakładając, że prawa fizyki nie zmieniają się w naszym wszechświecie. Więc jeżeli ją stosować, to tylko w tych dziedzinach, w których sposób działania ich “środowiska” (np. w fizyce wszechświat) nie ulega zmianie.

    Fałszywe teorie mogą rzeczywiście dawać dobre wyniki, ale to może być czystym przypadkiem – teoria działa, ale tylko dla niektórych przypadków. Chciałbym zauważyć, że nauka trochę na tym polega – jej ewolucja polega również na próbach opracowania teorii ogarniającej coraz większą część rzeczywistości; żadna teoria nie jest absolutnie prawidłowa w każdym przypadku.

    • Michał Stelmach pisze:

      Bardzo dziękuję za świetny wpis.

      Chciałem dopytać: Matematykę klasyczną buduje się na aksjomatach, które nie ulegają zmianie.

      Co właściwie nie ulega zmianie? Czy chodzi o strukturę aksjomatów, ich kształt, zapis, czy interpretację, czy jeszcze coś innego? Zastanawia mnie sprawa zmienności, ewolucji pojęć, metod, rozumienia, chociażby właśnie aksjomatów w matematyce.

      Bardzo ciekawa intuicja, aby połączyć tematykę falsyfikacjonizmu z matematyką. Może rozwiniemy wątek?

      • Tomasz Sałacki pisze:

        Poszczególne aksjomaty nie podlegają zmianie. Przykładowo aksjomaty podane przez Euklidesa od samego początku nie zmieniły się w żadnym stopniu podobnie jak interpretacja. Wynika to po części z faktu, ze aksjomat ze swojej definicji jest najbardziej podstawowym budulcem, z którego będą powstawać kolejne struktury modelu, który jest na nich oparty.

        Jednocześnie nie znaczy to, że posiadany w danej chwili zestaw aksjomatów jako całość musi być niezmienny i kompletny. Będąc tutaj przy temacie geometrii euklidesowskiej, możemy zwrócić uwagę na aksjomaty Hilberta. Są one rozszerzeniem oryginalnej piątki do dwudziestu, które są teraz podstawą tejże geometrii.

        Jednakże skąd wziął się pomysł by rozszerzyć oryginalny zestaw? Można by trochę powiedzieć, że nastąpiła tutaj pewna “ewolucja” – okazało się, że istnieją twierdzenia, których nie dało by się udowodnić, korzystając z pięciu aksjomatów Euklidesa. I choć teoria została rozbudowana, to w żadnym momencie nie okazała się ona błędna czy sprzeczna, a jedynie niekompletna – żaden z istniejących do tej pory aksjomatów nie został odrzucony i pozostały niezmienne.

        Falsyfikacjonizm w pewnym sensie już funkcjonuje w matematyce (i nie tylko). Wynika to z podejścia dowodzenia twierdzeń, gdzie żeby udowodnić, że twierdzenie działa, to trzeba pokazać dowód, że będzie ono działać w każdym możliwym przypadku. Natomiast, żeby twierdzenie obalić wystarczy podać zaledwie jeden przykład, gdzie teoria nie działa. Dlatego też, pracując nad jakąś teorią, szukając wzorców czy innych zależności, można ułatwić sobie pracę (co w dobie komputerów, pozwalających z łatwością symulować gigantyczne liczby przypadków) patrząc jak model będzie zachowywał się dla wielu różnych kombinacji danych wejściowych. Jeśli okaże się, że są przypadki, gdzie zachowanie jest nieoczekiwane, to będziemy mieli od razu sygnał, że nasza teoria wymaga zrewidowania i zastanowienia, bez konieczności żmudnego parcia w dowodzenie, które mogłoby znacznie później (i po znacznie większym) nakładzie pracy okazać się bezsensowne.

  2. Tomasz Sałacki pisze:

    W pewnym sensie należałoby się tutaj zastanowić nad tym czy to fałszywa teoria daje fałszywe wyniki wyniki czy może teoria jest dobra, ale założenia (być może w momencie powstawania teorii nieznane) są nieprzystające do niej.

    Weźmy tutaj przykładowo mechanikę klasyczną Newtona, która jeszcze do XIX wieku była uznawana za dokładną, ale wraz z rozwojem nowych teorii jak relatywizm okazało się, że nie nie działa ona już tak dobrze (albo w ogóle) dla tychże przypadków. Nie możemy powiedzieć, że fałszywy wynik powoduje unieważnienie całej teorii, gdyż być może teoria jest właśnie słuszna, ale jeszcze niepełna. A my wykazując, że nie sprawdza się w każdej sytuacji prowadzimy do jej rozwoju, gdyż dokładamy do niej kolejne cegiełki dzięki, którym stanie się ona kompletniejsza.

    Pasuje to do punktu mówiącego o ewolucji nauki, gdyż w miarę powiększania naszej wiedzy o świecie, poprzez wprowadzanie do naszej “rzeczywistości naukowej” nowych elementów powodujemy, że teorie w niej istniejące muszą ewoluować by dostosować się do wprowadzanych zmian. Jeśli nie są w stanie tego osiągnąć, to raczej wtedy oznacza, że były one błędne. Przykładowo teoria flogistonu, która nie była w stanie się dostosować do nowych odkryć w dziecinie chemii i jako taka została ona uznana (słusznie) za błędną.

    Jednakże nie zgodzę się, że rozwój nauki jest do końca ewolucyjny. Ewolucja oznacza rozwój, zmiany, wymieranie istniejących organizmów. Jednakże w przypadku nauki czasem powstają zupełnie nowe jej dziedziny, których niekoniecznie w wygodny sposób dałoby się określić jako wywodzące się z innej. Dla przykładu można by było wziąć różne gałęzie fizyki, które dotyczą się tych segmentów świata, które przez większość historii ludzkości były zupełnie nieznane i nieobserwowalne (choćby mechanizmy kwantowe czy tyczące się najbardziej elementarnych form materii). Trudno tutaj wskazać z czego mogłaby ona się wywodzić, gdyż pojawiła się ona wraz z odkryciem swojej własnej niszy.

    • Michał Stelmach pisze:

      Bardzo dziękuję za wpis.

      Właśnie, zastanawiające jest czy to, że mamy do czynienia z fałszywym wynikiem jest kwestią teorii, czy może jakiegoś innego czynnika? Na przykład, Bocheński we Współczesnych metodach myślenia schemat Poppera poddaje analizie i zapisuje:

      [((A i p) → q) i ⌐q]→ ⌐p

      gdzie “A” to “warunki początkowe”. Bocheński wskazuje, że zawsze korzystamy z czegoś więcej niż z izolowanej logicznie teorii. To właśnie warunki początkowe mogą wnosić fałsz. Zatem bierzemy pod uwagę sytuację, że teoria jest ok, ale wynik jest fałszywy.
      Może ktoś chciałby poddać ten wątek dalszej interpretacji?

      • Magdalena Tomczuk pisze:

        Muszę zgodzić się z poglądem Bocheńskiego mówiącym, że zawsze korzystamy z czegoś więcej niż z izolowanej logicznie teorii. Teoria musi z czegoś wynikać, musi być zapoczątkowana myślą, koncepcją opartą na poznaniu i zrozumieniu istotnych czynników kształtujących pewną sferę rzeczywistości.
        Oczywiście istnieje szansa, że przedstawiony schemat jest prawdziwy, że teoria jest zgodna z prawdą, natomiast wspomniane „warunki początkowe” wprowadzają fałsz. Łatwo jest coś przeoczyć, zapomnieć o kwestii, która do powstania samej teorii niewiele wnosi i niewiele w niej zmienia, natomiast przy weryfikacji i próbie eksperymentalnego potwierdzenia lub obalenia tej teorii ma już większe znaczenie. Wtedy dochodzimy do sytuacji, gdzie teoria choć jest prawdziwa, to daje fałszywy wynik. Może przyczyną jest chęć przeprowadzenia eksperymentu dla szerzej pojętego problemu niż zakłada to teoria? A może przez ewolucje świata teorie niegdyś prawdziwe, dziś tracą na wartości i dają odmienne wyniki? Z drugiej strony czy teoria, która jest prawdziwa w zbyt ogólnym rozumieniu, może być uznana jako prawdziwa? Powszechną regułą jest, że warunkiem uznania teorii za prawo, które jest prawdziwe jest przeprowadzenie weryfikacji w wielu wypadkach, a w żadnym z nich nie może zostać sfalsyfikowane. Tylko co w taki razie oznacza słowo „wielu”? Zawsze istnieje ryzyko, że mimo dużej liczby przeprowadzonych eksperymentów, pominiemy ten kluczowy, który zmienił by wynik.
        Ponadto, nie wykluczam przypadku, że to początkowa koncepcja jest prawdziwa, natomiast powstała z niej teoria zawiera fałsz. Tu również możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdzie teoria została przyjęta zbyt wcześnie, bez przeanalizowania wszystkich możliwości i przypadków. Wtedy teoria jest sfalsyfikowana i powinna być odrzucona. Inną opcją, którą można by rozważyć, jest próba zaktualizowania takiej teorii, w przypadku której wiemy, że jej koncepcja jest dobra. Tutaj wkraczamy już w temat ewaluacji, gdzie jak wspomniał Tomasz Sałacki z jednej teorii rodzi się kolejna i tak dążymy do prawdy obowiązującej w danych czasach, w których żyjemy. Z kolei teoria, która dziś jest uznawana za prawdę, może dać fałszywe wyniki w kolejnych pokoleniach.

  3. Łukasz Grębowski pisze:

    Ciężko jest mi nie zgodzić się z mechanizmem rozwoju nauki Poppera. Teorie trudniejsze w obaleniu (lecz falsyfikowalne), zastępują te, które zostały podważone – jest to mechanizm ewolucyjny. Teorie rywalizują ze sobą, a miarą przystosowania jest ich prawdziwość w świetle nowych odkryć. Wszystkie twierdzenia mają charakter tymczasowy, nie ma predefiniowanych schematów pojęciowych, ulegają one zmianom, osobniki słabiej przystosowane zostają wyparte przez te lepiej przystosowane.

    Badając teorię mamy tendencję do poszukiwania obserwacji, które ją potwierdzą. Jest to jeden z podstawowych błędów poznawczych nazywany efektem potwierdzenia. W tym kontekście spojrzenie przez pryzmat falsyfikowalności pozwala na bardziej krytyczną ocenę tej teorii. Naukowiec powinien zdawać sobie sprawę z tego, że przestrzeń rozwiązań jest nieskończenie duża i zawsze znajdą się zdarzenia, które daną teorię będą potwierdzać.

    Największą według mnie zasługą Poppera widoczną do dziś jest zaproponowana przez niego postawa krytycznego racjonalizmu. Pozwala to na ciągłą gotowość do kwestionowania już ugruntowanych schematów myślenia, która towarzyszyła największym odkryciom.

    Niemniej uważam, że przy całej rozciągłości nauki odrzucenie indukcji w celu ulepszenia procesu zdobywania wiedzy naukowej wydaje się być znaczącym tego procesu ograniczeniem, a współczesny naukowiec powinien raczej dobierać narzędzia rozumowania adekwatnie do problemu z jakim przyjdzie mu się mierzyć, a nie wierzyć w niezawodność narzędzia jakim jest według mnie np. falsyfikacja.

  4. Cristiam Martin Jackson pisze:

    Moglibyśmy pomyśleć, że wiedza jest głównym celem nauki (uzasadnienie prawdziwych
    przekonań) i według Poppera, wiedza zawsze musi być weryfikowana w poszukiwaniu
    nowych dowodów, które ją popierają. Popper definiuje naukowy jako coś, co można
    udowodnić, że jest błędne, co oznacza, że bez względu na wszystko, w dziedzinie nauki
    zawsze może istnieć inny pomysł, który może odrzucić wstępną myśl i wyjaśni dalsze
    rzeczy, które nie były rozważane w poprzedniej propozycji, tak jak stało się to z różnymi
    modelami, na przykład: układu słonecznego, grawitacji i elektromagnetyzmu.

    Nauka musi próbować nowych rzeczy i nigdy nie dawać za pewnik pomysłów, które mogą
    wyglądać na nieruchome, aby sformułować nowe koncepcje, które mogą ostatecznie
    doprowadzić do znalezienia nowych koncepcji związanych z dawną ideą, które nie były
    rozważane na początku. Mając na uwadze ten pomysł i rozważając inżynierię jako proces
    stosowania pomysłów generowanych przez naukę, możemy znaleźć relację, w której należy
    uznać, że obecne rozwiązanie w dziedzinie inżynierii może zostać odrzucone w najbliższej
    przyszłości, ponieważ można opracować nowe metody lub znaleźć lepsze rozwiązania dla
    konkretnej aplikacji, nawet jeśli aplikacje nie wydają się być niczym nowym, co można
    zaoferować.

    Jeśli weźmiemy pod uwagę myśl Poppera, założymy, że każde nowoczesne rozwiązanie
    wkrótce stanie się starym rozwiązaniem i cokolwiek zostanie zaprojektowane, lub jeśli
    inżynier zaprojektuje system, który wydaje się idealny, ale zamiast pozostać przy tym
    pomyśle, bada, czy może okazał się słaby, jeden z punktów konstrukcyjnych, wówczas
    zastosowałby pomysł fałszowania Poppera i szukał ostatecznego, idealnego rozwiązania.

  5. Rysiek Heidegger pisze:

    Widzę, że teoria Poppera budzi zdrowe zainteresowanie i inspiruje bardzo wyważone i adekwatne komentarze. Z kolei ja, zainspirowany i zmotywowany komentarzami chciałbym dołączyć się do dyskusji i zadać kilka zagadek.

    1) Jaki jest status samej teorii Poppera? Czy jest w ogóle teorią? Jeśli tak, to jest falsyfikowalna… Można wskazać potencjalne falsyfikatory dla Popperyzmu? A może jest jakimś wyjątkiem od reguły?

    2) Jeśli teoria Poppera jest teorią w znaczeniu, które suponuje, to czy nie czekają jej pewne nieprzyjemności związane z samozwrotnością. Wiemy, że samozwrotność potrafi być nieporządanym, choć ciekawym badawczo problemem.

    3) A może nie jest teorią? Czym wówczas jest? I czy to czym jest, możemy bezpiecznie przyjmować w nauce? Czy możemy to przyjmować i zarazem spać spokojnie?

    4) Jak daleko od Poppera do Kuhna? Obie drogi to jakiś rodzaj ewolucji, ale czy ewolucja uwzględniająca wartość logiczną rozpatrywanych wyrażeń (Popper) i ewolucja nie uwzględniająca wartości logicznej wyrażeń (Kuhn) to nie jest przypadkiem to samo? Skoro prawda to idea regulatywna mająca swoje zwieńczenie w nieskończoności (Popper), to czy nie jest tak samo nieosiągalna, jak gdyby nie istniała (Kuhn)? A może odwrotnie? Skoro nie istnieje, to jest nieosiągalna? i czas sobie z tego zdać sprawę? Z czego? Ano z tego, że postpozytywizm spod szyldu Poppera i kolegów (np. Kuhna) Nie ma nic sensownego do zaproponowania.

    5) Dlaczego Feynman nie lubił filozofii. Czy filozofii Poppera również?

    Może ktoś coś?

    • km pisze:

      Jest taka książka Adama Chmielewskiego z 2003 roku, w której problemy poruszone w tym komentarzu opisano w formie o wiele szerszej i bogatszej niż mógłbym napisać w blogowej odpowiedzi (byłaby to zresztą mało twórcze streszczenie cudzej pracy). Dodatkowo w książce tej zawarto zapis wywiadu autora z samym Popperem, w którym zadał on pytania odnoszące się bezpośrednio do tych problemów.

  6. koleżanka Arystotelesa pisze:

    Dzień dobry,

    Zainteresowała mnie uwaga Pana Łukasza Grębowskiego:

    “Badając teorię mamy tendencję do poszukiwania obserwacji, które ją potwierdzą. Jest to jeden z podstawowych błędów poznawczych nazywany efektem potwierdzenia. W tym kontekście spojrzenie przez pryzmat falsyfikowalności pozwala na bardziej krytyczną ocenę tej teorii. Naukowiec powinien zdawać sobie sprawę z tego, że przestrzeń rozwiązań jest nieskończenie duża i zawsze znajdą się zdarzenia, które daną teorię będą potwierdzać.”

    Trafne spostrzeżenie. Popper właśnie w ten sposób zdaje się podchodzić do potwierdzania, jako do zupełnie trywialnego.

    Czy ktoś ma pomysł jak rozwinąć tę psychologiczną uwagę? W końcu to chyba antropologicznie uniwersalna sprawa, że szukamy potwierdzenia, że indukcja jakoś jest nam bliska. A zarazem pod względem logicznym jest wadliwa. Czy takie oczekiwanie od teorii prostego potwierdzenia nie jest całkowicie naturalne? Tylko wówczas, nauka jawi się jako rzecz przeciwna naturze… Arystoteles, którego cenię, mówi, że człowiek z natury dąży do poznania. A w takim razie z natury dąży do przeciwstawienia się naturze? Skoro poznanie ma właśnie przeciwstawić się naturalnym nawykom? Ma to jakiś dramatyzm w sobie. Brrr, aż dreszcz mnie przeszedł, że całe życie naturalnie z natury uciekam. Moje rozważanie pewnie nie za dużo wniesie do tematu. Ale pytanie stawiam i czekam na jakieś mądre głowy.

    • Paweł Stacewicz pisze:

      — Czy takie oczekiwanie od teorii prostego potwierdzenia nie jest całkowicie naturalne? Tylko wówczas, nauka jawi się jako rzecz przeciwna naturze…

      Nie do końca rozumiem, co jawi się jako przeciwne naturze?
      Czy chodzi o naukę w ujęciu Poppera: naukę nie dążącą do potwierdzeń, lecz do obserwacji i argumentów obalających jej dotychczasowe wyniki?
      Czy chodzi o naukę w ujęciu “nie-popperowskim”: naukę dążącą do potwierdzeń?

      • Magdalena Tomczuk pisze:

        Odnosząc się do teorii Poppera omawianej w powyższych komentarzach, mówiącej, że naukowe mogą być tylko twierdzenia, które dają się obalić, nie mogę się z nią do końca zgodzić. Uważam, że twierdzenia naukowe, to takie, które da się zweryfikować, przeprowadzić eksperyment naukowy, niezależnie od jego wyniku. Bo skoro wszystkie twierdzenia naukowe można obalić, to czy twierdzenia naukowe w ogóle istnieją? Wtedy wszystkie twierdzenia naukowe z reguły byłyby fałszywe. Bardziej racjonalnym wydaje mi się podejście, że twierdzenia naukowe mogą być prawdziwe lub dające się obalić. Choć nie wykluczone, że twierdzenia dziś prawdziwe, z biegiem czasu mogą zostać obalone, gdyż nowe możliwości poznawania wiedzy pozwolą spojrzeć na dane zagadnienie pod innym kątem.

        Zgodzę się z przedmówcami, że człowiek z natury dąży do znalezienia potwierdzenia, żeby udowodnić prawdziwość teorii, zamiast starać się znaleźć wyjątek, który mógłby tę teorię zaburzyć. Jednak nie powiedziałabym, że jest to przeciwne naturze, a wręcz uważam, że jest to postępowanie naturalne. Może przypominać to drogę na skróty, ale właśnie człowiek od początku musiał działać szybko, aby udało mu się przetrwać.

        Wydaje mi się, że słowa Poppera, mimo iż może nie do końca trafne, to mogą być przydatne w dzisiejszej działalności naukowej i pracy inżyniera. Popper przypomina i zwraca uwagę na to, że przy tworzeniu twierdzeń naukowych (ale i nie tylko) powinniśmy pamiętać o przeprowadzeniu weryfikacji np. poprzez eksperyment, aby sprawdzić, czy na pewno nie istnieje wyjątek, który naszą tezę obali. Jest to istotnie ważne, aby inżynierowie potrafili krytycznie spojrzeć na swoje (i innych) prace naukowe, i aby uniknąć rozprzestrzeniania fałszywych twierdzeń i teorii.

  7. Piotr Chruślicki pisze:

    Moim zdaniem myśl popperowska jest nadal aktualna w dzisiejszych czasach. Człowiek cały czas dąży do doskonałości, a więc dąży również do tego, aby teorie opisującego jego świat (w tym teorie naukowe) były doskonałe. Dzięki ewolucyjności teorii i wypieraniu gorszych przez lepsze oraz poprzez poddawanie w wątpliwość teorii, mechanizm doskonalenia może funkcjonować.

    Model, w którym naukowiec obalając daną teorię ma obowiązek zaproponowania jej nowej wersji powinien, według mnie, przyświecać każdemu inżynierowi. Każdy inżynier również powinien szukać luk w obecnych teoriach, tak aby móc znaleźć dla nich ulepszenie. Ulepszenia takowe mogą przykładać się, tak jak to miało miejsce na przestrzeni lat, do skoków technologicznych (cywilizacyjnych).

    Nie odrzucałbym indukcji całkowicie. Zgadzam się z moim przedmówcą Piotrem Wieżelem, że może być ona sukcesywnie wykorzystywana w matematyce (dowód wykonywany przez indukcję) lub w innych naukach opierających się na niej.

    Falsyfikacjonizm może być jednak niebezpieczny i sprawiać, że nowopojawiające się teorie będą tworzone tylko po to, aby dopasować się do wizji tworzącego i nie będą one miały nic wspólnego z rzeczywistością.

  8. Arkadiusz Sikorski pisze:

    Moim zdaniem, część poglądów Karla Poppera jest aktualna również dzisiaj.

    Przede wszystkim Popper twierdzi, jak zostało to zauważone w otwierającym wpisie, że mechanizm rozwoju nauki nie jest przyrostowy, tylko ma charakter ewolucyjny. Zaobserwować to można w wielu dziedzinach współczesnej nauki, gdzie jedne teorie wypierają inne, ponieważ są bardziej atrakcyjne merytorycznie lub cechują się większą odpornością na anomalie (anomalie w rozumieniu popperowskim). Istotnym elementem w tym procesie jest falsyfikowalność teorii. Teoria może być częścią procesu naukowej ewolucji, jeśli można ją obalić; jeśli może zostać zastąpiona przez inną teorię. Podobną rolę pełni śmiertelność w ewolucji darwinowskiej.

    Nie do końca zgadzam się jednak z odrzuceniem indukcji. Indukcja może być cennym narzędziem, jeśli tylko nie używa niesłusznie przedwczesnych uogólnień. Indukcja polega na tworzeniu bardziej ogólnych twierdzeń na podstawie skończonej liczby przesłanek, jest więc niejako przedłużeniem wrodzonej ludzkiej umiejętności do doszukiwania się wzorców. Oczywiście wielokrotnie umiejętność ta przynosi mylne konkluzje, takie jak zrównanie korelacji z przyczynowością, jednakże nie decyduje to nieużyteczności czy nieracjonalności indukcji.

    Pozostaje jeszcze reguła modus tollendo tolens. Nakazuje ona odrzucić teorię ogólną, jeśli wynikają z niej fałszywe przesłanki. Świetnym przykładem przeciwko tej regule może być wspomniana przez innego dyskutanta mechanika klasyczna. Mechanika klasyczna stoi w sprzeczności z wieloma zjawiskami ze świata w atomowego, takimi jak na przykład efekt tunelowy. Nie świadczy to jednak o niesłuszności mechaniki klasycznej, a o jej niepełności. Istotnym uzupełnieniem jest oczywiście mechanika kwantowa.

    Jak widać, część poglądów Karla Poppera jest wciąż aktualna, co pokazuje, że filozofia tego myśliciela jest warta poznania, zwłaszcza przez przyszłych naukowców i inżynierów.

  9. Bartosz Wojciechowski pisze:

    Uważam, że środowisko naukowe powinno być zawsze otwarte na zmiany. Umiejętność krytycznego spojrzenia na nowe teorie oraz gotowość do weryfikacji i odrzucania tych już istniejących stanowi podstawę działalności naukowej.
    Krytyczne myślenie jest szczególnie ważne w dzisiejszym świecie postprawdy, gdzie przepływ informacji jest bardzo szybki i łatwo wpaść w pułapkę odejścia od faktów. Podejście dogmatyczne lub bazowanie na ocenie emocjonalnej hamuje postęp nauki.
    Proponowany przez Poppera wymóg falsyfikowalności jest w ogólnym znaczeniu dobrym kryterium do potwierdzenia naukowości gotowej teorii. Nie powinien on jednak blokować wstępnych prac badawczych i utrudniać tego procesu.
    Moim zdaniem kierunkiem rozwoju nauki powinno być tworzenie modeli, które są uniwersalne i nie zawierają zbyt dużej liczby wyjątków. W taki sposób można uniknąć nadmiernego skomplikowania i rozwijać wiele dziedzin jednocześnie. Jeśli zajdzie taka możliwość, to istniejące pojedyncze modele powinny być łączone w jeden ogólny. Nauka powinna tworzyć nowe teorie, ale też mieć na uwadze istniejące i udoskonalać je lub obalać.

  10. Michał Korzeniewski pisze:

    Myśl Poppera, nowatorska jak na jego czasy, moim zdaniem nadal pozostaje aktualna i wnosi wiele do nauki. Jego pomysł na iteracyjny i ewolucyjny rozwój teorii odpowiada w dużej mierze aktualnym procesom podejmowanym przez naukowców. W jaki sposób? Otóż w dobie dynamicznego rozwoju technologii często zdarza się, że pojawiają się nowe możliwości analiz teorii naukowych. Teorie i postawione im zarzuty czekają na moment przełomowy w technice, który pozwoli je ugruntować, dostosować do rzeczywistości i takie momenty przytrafiają się coraz częściej. Pozwala to obalać dotychczasowe teorie i formułować nowe. Co więcej, wiedza którą posiadamy jako ludzkość jest obecnie tak rozległa, że trzymanie się kurczowo swoich własnych wniosków naraża naukowca na śmieszność.

    Dziś już nie wystarczy stwierdzenie że coś jest prawdziwe lub nie. Bardziej przemawia do nas statystyka, prawdopodobieństwo danego faktu, ujęcie globalne. To rozwija myśl Poppera, zwłaszcza tę o odrzuceniu indukcji, która w obecnych czasach wydaje się niepoważna. Dziś na fakty, na naukę patrzymy szeroko. Nie przemawiają do nas anegdotyczne przykłady. W dobie miliardów obserwacji z większą łatwością znajdujemy kontrprzykłady dla teorii opartych na indukcji, a jeśli nie możemy tego zrobić teraz, zawsze istnieje obawa, że uda się to zrobić później.

    Jako ludzkość jesteśmy coraz bardziej świadomi faktu, że nauka przybliża nas do prawdy o rzeczywistości. Wynika to nie tylko z doświadczeń historycznych takich jak m. in. rozwój teorii grawitacji, odkryciu dualizmu korpuskularno-falowego, ale również z dynamiki dzisiejszego świata nauki.

    Uważam jednak, że zbyt krytyczne podejście do teorii niestety nie sprawdzi się w inżynierskim świecie, gdzie ważne jest, że coś „działa” dla pewnej ilości przypadków. Oczywiście podejście iteracyjne, ewolucyjne jest znane inżynierom i ma wiele zalet. Inżynier zawsze krytycznie patrzy na swoją pracę, ale próbę udoskonalania jej podejmuje tylko wówczas gdy jest taka potrzeba. Jeśli teoria spełnia pewne wymagania – jest akceptowalna i nie ma potrzeby jej zmiany. Co więcej inżynierowie niechętnie lgną do teorii nowych lub nieprawdopodobnych. Wolą poglądy utrwalone w świecie i każdy nowy pomysł traktują jak eksperyment. Myślę, że może to wynikać z faktu stabilności jakiej oczekują od inżynierów osoby i instytucje korzystające z ich wiedzy. Wynika to też z efektywności pracy, która jest łatwo mierzalna dla „popularnych” poglądów.

  11. Gabriela D pisze:

    Uważam, że twierdzenie o falsyfikowalności jako metodzie demarkacji nauki Poppera jest wciąż aktualne. Przyjęcie tego sposobu myślenia pozwala badaczom spojrzeć z dozą dystansu na własną pracę, umożliwia nieustanny progres poprzez umożliwienie ścierania się ze sobą rożnych poglądów i twierdzeń, a co najważniejsze poddaje krytyce absolutną nieomylność posiadanej przez nas w danym momencie wiedzy.

    Karl Popper w młodości stykał się z przeróżnymi, często sprzecznymi ze sobą ideami. Dość szybko dostrzegł błędy w ideologiach Marksa, czy bardzo popularnego w czasie jego młodości psychoanalitycznego podejścia Freuda, które uważał za nienaukowe. Wielki wpływ wywarł natomiast na nim Albert Einstein. Popper uważał teorię względności Einsteina za wysoce „ryzykowną” w tym sensie, że można z niej było wywnioskować konsekwencje odbiegające od dominującej wtedy fizyki newtonowskiej. Jedną z takich prognoz było stwierdzenie, że grawitacja może odchylać światło, co zostało ostatecznie zweryfikowane przez Eddingtona. Uważam, że to właśnie w tym miejscu możemy upatrywać powstania falsyfikacjonizmu Poppera.

    Karl Popper pisał również na tematy ideologiczne i społeczne. Poddał on krytyce ideę heglowskiego „historycyzmu” twierdząc, że filozofia ta prorokuje systemy autorytarne. Piszę o tym, ponieważ falsyfikacjoznim Poppera wymaga od społeczeństwa pewnych demokratycznych ram oraz otwartości. W jego myśli cenię spojrzenie nie tylko na postęp naukowy, ale również społeczny. Podobnie jak F. Hayek w Konstytucji Wolności (obaj panowie zresztą znali się – pracowali razem na LSE), Popper twierdził, że wiedza nie kumuluje się historycznie, ale idee ścierają się ze sobą ewolucyjnie, jedne zastępowane są innymi, słabsze lub błędne poglądy są porzucane by po latach często na nowo odżyć w zmienionych warunkach społecznych. Falsyfikacjonizm hipotetyczno-dedukcyjny Poppera dzięki temu, że nie rości sobie prawa do bezkrytycznego nazywania żadnej teorii absolutną prawdą jest idealnym ku temu narzędziem. Dr Michał Stelmach w swoim komentarzu powołał się na nieco zmieniony przez Bocheńskiego modus tollendo tollens, dodając do przesłanek warunki początkowe. Dzięki myśli Poppera możemy założyć, że idee nie zostaną ostatecznie porzucone jedynie patrząc na fakt odkrycia ich w niesprzyjających warunkach środowiskowych. Szczególnie widać to w obszarze nauk ekonomicznych, gdzie laureatami Nagrody Nobla często są naukowcy wyznający odmienne lub nawet sprzeczne ze sobą poglądy w zależności od tego jaka myśl jest w danej chwili w mainstreamie.

    Podsumowując, falsyfikacjonizm Poppera jest aktualny również, a może szczególnie dzisiaj – w czasach skrajnego racjonalizmu oraz prymatu nauki. Nie pozwala on na bezkrytyczne przyjmowanie nawet (obecnie) uważanych za niepodważalne twierdzeń, a co za tym idzie – umożliwia przenikanie się opinii. Pomijając jednak niewątpliwą wartość dodaną jaką Karl Popper wniósł do nauki, cieniem na jego osobę kładzie się fakt, że do końca życia nie umiał on zaakceptować krytyki swojej teorii (między innymi przez Lakatosa, czy Kuhna) co rodzi w niej pewną niespójność…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *