Czy świat jest matematyczny?

Aktywnym uczestnikom MiNI-spotkań podsuwam do rozmówki kolejny temat, który będzie zresztą motywem przewodnim kolejnego spotkania „na żywo”:

  •  Czy świat wokół nas jest matematyczny, a jeśli tak, to w jakim sensie ?

Temat ów proponuję z dwóch przyczyn: po pierwsze, w czasie pierwszej dyskusji na zajęciach pojawił się on spontanicznie i wzbudził sporo emocji, po drugie zaś, można go rozumieć również informatycznie (zastanawiając się, na przykład, czy za ludzkim myśleniem stoją jakieś algorytmy – obiekty po części informatyczne, a po części matematyczne).

Podejrzewam, że większość osób nie będzie specjalnie protestować: „Tak, świat jest matematyczny, a potwierdza to fakt coraz dalej idącej i coraz bardziej skutecznej matematyzacji różnych nauk:  fizyki, chemii, biologii, psychologii itd.”.

Rodzą się jednak pytania: „Czy świat jest faktycznie matematyczny (to znaczy: urządzony zgodnie z zasadami matematyki – jak mniemał choćby G.W. Leibniz), czy też my ludzie, używając matematyki jako narzędzia, próbujemy świat, na siłę jakby, zmatematyzować?”.

I dalej: „Jeśli nawet używamy matematyki jako skutecznego narzędzia opisu (tylko narzędzia), to jak to się dzieje, że matematyka pasuje tak dobrze do świata?”, „A może nie pasuje cała, tylko jej drobny fragment?”.

Oto próbka pytań, wokół których mogłyby „krążyć” komentarze.

Ja sam nie daję w tej chwili żadnych odpowiedzi, bo ciekaw jestem Państwa opinii, wątpliwości i pytań.

Zapraszam do rozmowy…

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia informatyki | 31 komentarzy

Jakie pytania rodzi Monadologia Leibniza?

[stextbox id=”CafeAleph”]  Glossa do Wariacji na temat Monadologii Leibniza.[/stextbox]
Filozofom zawdzięczamy czasem to, że odpowiadają na  nasze pytania,  a kiedy indziej coś zupełnie innego: uświadamiają ważne pytania  które nam samym nie przyszły do głowy.  Monadologia nasuwa pytanie, czy istotnie materia dzieli się na struktury coraz to  mniejsze – w nieskończoność?  Czytamy w tej sprawie u największego z żyjących fizyków: „Particles that  were thought to be elementary twenty years ago are, in fact, made up of  smaller  particles. May these, as we go to still higher energies, in turn be found to be made from still smaller particles?” S.W.Hawking, „A Brief History of Time”, 1992, s.66).  W tejże sprawie znakomity popularyzator fizyki pisze podobnie, jak następuje.

Every new accelerator, with its increase  in energy  and speed, extends science’s field of view to tinier particles and briefer time scales, and every extension seems to bring new information.” (J.Gleick, „Chaos. Making a New Science”, 1991, s.115).   Świadomość,  że  nauka nie ma jeszcze ostatecznej odpowiedzi na pewne pytanie czyni nas mądrzejszymi od tych, którym się wydaje,  że znają odpowiedź. Jak np. ci entuzjaści sztucznej inteligencji, którzy wierzą, że gdy miniaturyzacja doprowadzi chipy komputerowe do złożoności mierzonej liczbą neuronów (podobno w roku 2020),  to komputer dorówna inteligencją człowiekowi.  A czy nie może być tak,  że ludzka inteligencja ma uwarunkowania fizyczne na głębszym poziomie złożoności, np. kwantowym (jak sądzą neurofizjolog J.Eccles i fizyk-informatyk R.Penrose)?  A może na jeszcze głębszym,  jeśli takie istnieją?  Wtedy mogą upłynąć wieki czy więcej,  nim nasza wiedza do nich dotrze.

Inny, inspirowany Monadologią temat, w którym uczona niewiedza wyzwala od wiedzy pozornej to kwestia determinizmu, który wyznawał Leibniz, a który się załamuje w świetle współczesnej nauki. Wg Leibniza każde żywe indywiduum (monada) jest odwiecznie zaprogramowane, podczas gdy dziś pojmujemy  wszechświat jako otwarty i twórczy, zaskakujący rozwiązaniami, które są nieprzewidywalne (K.Popper), czego modelowym przejawem jest twórczość matematyczna  (K.Gödel).  Może jednak wizja Leibniza da się  sharmonizować ze współczesną,  podobnie jak kompozytor biorąc jeden motyw z dawnego utworu łączy go z nowym, własnym, i tak powstaje wariacja na temat dawnego?  Takie „wariacyjne” podejście do Monadologii proponuję w szkicu „Informatyczno-dynamiczna natura umysłu. Wariacje na temat Monadologii Leibniza” w Cafe Aleph.

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia informatyki, Światopogląd informatyczny | 4 komentarze

Monady jako programy (czyli byty informatyczne)?

Niniejszy wpis ma charakter dość nietypowy, bo stanowi prośbę – prośbę do gospodarza blogu, Witolda Marciszewskiego, o przystępne objaśnienie propagowanej przezeń interpretacji leibnizjańskich monad. Potrzeba takiego objaśnienia wynikła przy okazji ostatniego wykładu, który był poświęcony pre-informatycznym ideom G.W. Leibniza (m.in. wynalazkowi kodu binarnego oraz idei calculemus).

Czy idee te wolno rozważać łącznie z metafizyczną koncepcją monad? A jeśli wolno, to na czym mógłby polegać informatyczny charakter monad? Są to pytania, których sens rozjaśnią zapewne wyjaśnienia Pana Profesora…

Aby jednak wyjaśnienia te nie zawisły w próżni, warto streścić na początek podręcznikową interpretację monady – taką na przykład, jaką można wyczytać w „Historii filozofii” Władysława Tatarkiewicza (tom II, rozdział o Leibnizu).

Oto jej  główne punkty:

1. Monada stanowi najmniejszy możliwy byt metafizyczny – byt ukryty pod powierzchnią zjawisk, będący jednocześnie ich podłożem (określenie „metafizyczny” znaczy nadto, że byt ów stanowi przedmiot zainteresowania metafizyki, czyli działu filozofii).

2. Właściwości monad – bytów postulowanych przez metafizykę – można określić czysto rozumowo (apriorycznie), bez pośrednictwa zmysłów; podobnie zatem jak poznaje się własności obiektów matematycznych. Tak czyni Leibniz w „Monadologii” – dziele zbliżonym formą do tekstów logicznych.

3. Właściwości monad przypominają w pewnym  sensie właściwości nieskończenie małych, niepodzielnych przedziałów w zbiorze liczb rzeczywistych. Są one (monady): niematerialne, niepodzielne, nieskończenie liczne, różniące się od siebie dowolnie mało (tworzą zatem nieskończony szereg ciągły), nie oddziaływujące na siebie nawzajem.

4. Pewną paradoksalną na pierwszy rzut oka cechą monad jest fakt, że zawierają one w sobie (potencjalnie) pełną informację o całym nieskończonym zbiorze wszystkich monad. Będąc elementem „minimalnym”, mieszczą w sobie zarazem informację „maksymalną”. (Żeby nie wydało się to aż tak paradoksalne, pomyślmy jednak o tym, że każdy przedział liczb rzeczywistych jest równoliczny z całym zbiorem liczb rzeczywistych).

5. Monady tworzą większe całości, w obrębie których wyróżnia się zawsze tzw. monada centralna (np. dusza w człowieku).

6. Monady są obdarzone zdolnością postrzegania, mniej lub bardziej intensywną. Ponieważ monady nie oddziałują ze sobą, tak naprawdę  postrzegają swoje wnętrze – odzwierciedlające jednak cały zbiór monad, czyli cały wszechświat. Inne monady jawią im się w postaci materialnej.

7. Ze względu na wyrazistość postrzegania monady można uszeregować od „monad niemal ślepych” do monady doskonałej, „widzącej wszystko”, czyli Boga.

8. Każda monada stanowi byt dynamiczny, obdarzony wewnętrzną siłą/energią, rozwijający się niezależnie od innych monad, dążący do pewnego celu (znanego  monadzie doskonałej).

9. Wszystkie monady, choć de facto na siebie nie oddziałują, są ze sobą idealnie zsynchronizowane (zharmonizowane), a twórcą i jedynym „wszech-widzącym” obserwatorem tejże harmonii jest monada doskonała czyli Bóg.

Podsumowując: monada stanowi byt niematerialny, prosty, nieskończenie liczny, tworzący skupiska, będący kopią-miniaturą całego wszechświata (całego zbioru monad), nie oddziaływujący z innymi monadami, ale idealnie z nimi zsynchronizowany, dążący do właściwego sobie celu i obdarzony swoistą (zindywidualizowaną) zdolnością postrzegania własnego wnętrza, w którym odzwierciedla się cały świat.

Czy o takim, postulowanym przez Leibniza, bycie można myśleć informatycznie, jako o programie komputerowym?

Z chęcią przyjrzymy się wyjaśnieniom Pana Profesora…

[A tym, którzy zechcieliby przyjrzeć się już teraz naukowemu kontekstowi tych wyjaśnień, polecam wpis Profesora w blogu p.t. Problem złożoności obliczeniowej świata w dowodzie istnienia Boga w De Arte Combinatoria” (kategoria Światopogląd informatyczny), sprzężony z tym wpisem artykuł w CA-cafe (pod takim samym tytułem), a także wnikliwy komentarz p. Orzeszka wraz z odpowiedzią Profesora]

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia informatyki | Jeden komentarz

Głos dyplomowanego humanisty w sprawie nauczania matematyki

Jest to wpis do komentowania i dyskusji (w ramce poniżej), który ze względu na format zapisu  (PDF) znajduje się w witrynie Cafe Aleph.

Zaszufladkowano do kategorii Światopogląd informatyczny | 5 komentarzy

Zagadnienia do dyskusji (na 21.03)

Przyjmując za dobrą monetę, że niektórzy uczestnicy MiNI-spotkań już się dyskusyjnie uaktywnili, poddaję pod dyskusję kilka zagadnień, o których porozmawiamy na najbliższym spotkaniu. Niezależnie od tego będzie można (i wcześniej, i później) zabierać głos w blogu, to znaczy komentować niniejszy wpis.

Oto i zagadnienia:

(1) Czy w ogóle, a jeśli tak, to w jakim zakresie, filozofia może być pożyteczna dla nauk szczegółowych?
[Dyskusja nad tym tematem  już się toczy w blogu, pod wpisem „O przydatności filozofii”]

(2) Czy maszyny informatyczne są i będą li tylko narzędziami ludzi, czy też mogą stać się w przyszłości maszynami autonomicznymi?
[Krótka dyskusja na ten temat, osadzona w szerszym kontekście historii komputerów,  odbyła się na wykładzie 2]

(3) Czy ma sens rozpatrywanie hipotezy (choćby roboczej), że umysł działa algorytmicznie?
[Dyskusja będzie nawiązywać do treści ostatniego wykładu]

(4) Jakie związki zachodzą między następującą trójką pojęć: informacje, dane, liczby?
A także: w jakim sensie działanie komputera redukuje się do obliczeń?
[Dyskusja zostanie poprzedzona omówieniem slajdów, które „wypadły” z ostatniego wykładu].

Na stronie MiNI-spotkań (zakładka „Filozofia informatyki”), w dziale Miniatur filozoficzno-informatycznych, umieściłem nowy tekst p.t. „O pojęciu informacji”, który może być pomocny w dyskusji.

Mam nadzieję na ciekawą wymianę myśli — Paweł Stacewicz.

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia informatyki | Jeden komentarz

Dylemat Europy

[stextbox id=”CafeAleph”]     Pełny tekst na ten temat – w Czytelni „Cafe Aleph”.
[/stextbox]

Czy zwyciężanie w wyścigu ekonomicznym czyni ją przyjazną człowiekowi?

Wpis w blogu akademickim, z reguły, czyni autor tekstu pragnący poddać go pod dyskusję, ale może go w tym wyręczyć redaktor blogu, jeśli są po temu np. powody techniczne. Tak czynię w przypadku tekstu prof. Andrzeja Paszewskiego, występując w dwojakiej roli: (1) kogoś, kto referuje pewne tezy tekstu w zastępstwie Autora (ten w przypadku referowania nie dość wiernego może je w swym komentarzu skorygować); (2) kogoś, kto podejmuje od siebie dyskusję z tak przedstawionymi tezami. Czynię także to drugie.

Za punkt centralny wywodów prof. Paszewskiego uważam aprobowaną przezeń definicję ekonomii, że jest to nauka o organizowaniu się społeczeństwa dla rozwiązywania problemu niedoboru. Sądzę, że definicja ta trafia w sedno, ale sedno bywa niejedno. Widzę tu jeszcze dwa inne i rad bym się dowiedział, czy Autor się zgadza, że istnieję również to drugie i trzecie.

Definicja ta ma w intencji prof. Paszewskiego uzasadnić rezygnację z dążeń do wzrostu produkcji, bo przy obecnym jej poziomie w Europie problem niedoboru w konsumpcji jest rozwiązany; wystarcza ona, żeby Europejczykom zagwarantować zaspokojenie wszystkich rozsądnych potrzeb. Ale – i tu jest drugie sedno – przy takim stanie stacjonarnym, bez ciągłego wzrostu, powstaje inny niedobór: miejsc pracy. Wszak istotą doktryny Keynesa jest postulat stymulowania popytu jako remedium przeciw bezrobociu (doskonale to oddaje żartobliwy film o sporze Keynesa z Hayekiem). Nie wystarczy więc prosta rada z gatunku „zero wzrostu” (niegdyś hasło Klubu Rzymskiego). Trzeba jakichś wyrafinowanych prób optymalizacji, biorących pod uwagę, że udział w wyścigu ekonomicznym pod pewnym względami nie jest przyjazny człowiekowi, a pod innymi jest.

„Trzecie sedno” tylko wspomnę mimochodem, bo kryje się za nim tak kolosalny problem aksjologiczny, że trzeba by mu poświęcić jakiś osobny projekt badawczy. Gospodarka, niezależnie od intencji jej teoretyków  i jej praktyków, daje napęd kudzkiej ekpansji pznawczej. Gdyby chęć zysku nie doprowadziła do powstania i upowszechnienia maszyny parowej, a później innych typów silników, aż po rakiety, nie doszłoby do wypraw kosmicznych. Gdyby żądza zysku u producentów komputerów nie rodziła wielkiego pędu do powiększania ich mocy obliczeniowej, to nie starczyłoby tej mocy na sekwencjonowanie ludzkiego genomu. Ale czy warto wyprawiać się w kosmos i dekodować geny? To jest problem aksjologiczny do osobnego namysłu. Jeśli jednak warto, to zbyt  wąskie będzie definiowanie celów gospodarki jedynie w kategoriach usuwania niedoborów.

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia polityczna | Jeden komentarz

Kultura duchowa a kultura materialna

[stextbox id=”CafeAleph”] Sprawdzian  dotyczący  artykułu pod tym tytułem.  [/stextbox]

W okienku pod tym wpisem słuchacze wykładu „Międzynarodowe Stosunki Kulturalne” umieszczają swoje odpowiedzi na pytania zawarte w sprawdzianie nr I.  Tekst tych odpowiedzi należy poprzedzić nazwą grupy wykładowej (MSK-S lub MSK-N), imieniem i nazwiskiem oraz adresem mailowym.  Termin odpowiedzi:  do 15 kwietnia 2012.

 

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia polityczna | Otagowano | 18 komentarzy

Motywowanie oponenta zyskiem jako strategia argumentacyjna?

[stextbox id=”CafeAleph”]Pełny tekst na ten temat – w Czytelni „Cafe Aleph”.[/stextbox]

 Jest to głos w dyskusji przed konferencją   pt. „Retoryka stosowana: Teoria i praktyka argumentacji” (Warszawa, marzec 2012). Głos ten dotyczy odczytu Piotra Łukowskiego (zapowiedzianego w formie streszczenia) pt. Jak wylansować Barabasza, czyli o oddziaływaniu pozamerytorycznym. Passus z tego streszczenia, który jest dla obecnych uwag polemicznych punktem wyjścia, brzmi następująco.

„Sprowadzenie argumentacji wyłącznie do kwestii logicznych z pominięciem psychologicznego aspektu przekazu jest poważnym błędem [podkreśl. WM], który może być opłacony odrzuceniem przez adresata dobrze uzasadnionej a nawet oczywistej w swej treści argumentacji.”

Pytanie 1. Jak rozumieć powiedzenie „jest poważnym błędem”? Chodzi o błąd teoretyka czy praktyka? Autor zdaje się mieć na uwadze nie teorię lecz praktykę argumentacji, gdyż powiada, że za taki błąd płaci się brakiem skuteczności w przekonywaniu. Czy zatem Autor proponuje jako dyrektywę właściwej, bo skutecznej, argumentacji, że rozeznawszy się w psychice adresata należy używać WSZELKICH płynących z tej diagnozy sposobów przekonywania, żeby osiągnąć zamierzony skutek? Możliwe są odpowiedzi: TAK lub NIE.

Pytanie 2. Czy tytułowy zwrot „wylansować Barabasza” wskazuje na intencję, żeby argument adresowany do Piłata przyjąć za pozytywny  wzorzec skuteczności, czy raczej  za negatywny przypadek oddziaływania merytorycznego? Intencją Autora jest zapewne to drugie, ale w takim razie brakuje wskazania na jakiś wzorzec pozytywny, którego realizacja chroniłaby  przed „poważnym błędem” (jak się wyraża Autor)  nieskuteczności argumentacji, a zarazem nie podlegałaby zarzutowi „oddziaływań pozamerytorycznych”.

Trzecie pytanie jest rozpisane na pięć punktów nawiązujących do pewnych pojęć logiki dialogowej. Ich przytaczanie nader wydłużyłoby to streszczenie, dlatego odsyłam do §3 w artykule z Cafe Aleph.

Zaszufladkowano do kategorii Etyka, Retoryka | 3 komentarze

O przydatności filozofii

Nawiązując do tytułu blogu, czyli „Polemiki i rozmówki w Cafe Aleph”, trzeba powiedzieć, że niniejszy wpis stanowi zachętę do rozmówki. Swobodnej, niekoniecznie wielce naukowej, rozmówki z uczestnikami MiNI-spotkań. Jej temat to przydatność filozofii dla nauk szczegółowych. Czy jest przydatna, czy nie jest, a jeśli jest, to w jakim sensie?

 Osoby zainteresowane szerszym omówieniem tego tematu powinny sięgnąć do tekstu „Filozofia i jej historia wobec nauk szczegółowych”, który znajduje się na stronie MiNI-spotkań, w dziale II (by dotrzeć do tej strony i tegoż działu, wystarczy kliknąć na poziomej belce blogu przycisk „Filozofia informatyki”).

Tymczasem zaś, w formie zachęty do swobodnej wymiany argumentów, podsuwam do namysłu następujący fragment wspomnianego tekstu.

1. Zarówno pośród filozofów, jak i zwykłych ludzi, termin „filozofia” budzi najprzeróżniejsze odczucia, niekoniecznie pozytywne. Będące wyrazem tych odczuć poglądy są niezwykle zróżnicowane, a granice ich wyznaczają dwa stanowiska skrajne.

1a.  Zgodnie z poglądem skrajnie negatywnym filozofia stanowi nic-nie-znaczący, a więc zbędny, dodatek do działalności konkretnej. Oto typowa próbka takiego nastawienia: „o ile inżynier zajmuje się czymś konkretnym i pożytecznym, np. projektuje dom i określa ściśle wytrzymałość jego elementów, to filozof bezużytecznie dywaguje nad zasadnością procedur inżynierskich oraz dziwacznymi pytaniami typu „Czy dom w ogóle istnieje?” albo „Czy posiadanie domu jest warunkiem koniecznym szczęścia?”. Za filozoficznego patrona tego rodzaju poglądów uznaje się Ludwika Wittgensteina – twierdzącego wprost, że filozofia to nic innego jak wyraz opętania umysłu przez złudzenia lingwistyczne (czyli używanie słów niezgodnie z ich konkretnym przeznaczeniem).

1b. Zgodnie z poglądem skrajnie pozytywnym filozofia stanowi wyraz mądrości, której źródła tkwią w głębokim namyśle nad światem, człowiekiem i sytuacją człowieka w świecie; ale także w znajomości wielkich systemów filozoficznych, które powstawały od starożytności po współczesność. Pogląd ów żywi wielu zwykłych ludzi poszukujących w filozofii cząstkowych choćby odpowiedzi na odwieczne pytania o sens życia, naturę człowieka, istotę szczęścia itp. Za filozoficznych mędrców uznaje się tzw. wielkich filozofów, których dzieła weszły na trwałe do ludzkiej kultury (Platona, Kartezjusza, Kanta itd.).

1c. Między dwoma stanowiskami skrajnymi istnieje, rzecz jasna, cała paleta poglądów pośrednich, chociażby taki, że filozofia – będąc wprawdzie dodatkiem do działalności konkretnej – coś ożywczego i porządkującego do niej wnosi.

 (…)

Na dobry początek niech wystarczy tyle.

Zapraszam gorąco do wymiany myśli: za lub przeciw, z poszanowaniem filozofii lub nie. Nie krępujmy się wyrazić swojego poglądu – nawet jeśli mielibyśmy (podobnie jak Wittgenstein, który był przecież zawodowym filozofem) łajać filozofię za jej nieprzydatność i szkodliwość. Ale z drugiej strony, nie bójmy się cenić filozofii i filozofów…

Jakie zatem jest Państwa zdanie ?

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia informatyki | 18 komentarzy

Wolny rynek jako system przetwarzania informacji

[stextbox id=”CafeAleph”]Pełny tekst na ten temat – w Czytelni „Cafe Aleph”.[/stextbox]

Artykuł pod tym tytułem jest rozszerzoną wersją odczytu wygłoszonego w roku 2005, na jednej z konferencji metodologicznych  organizowanych w UJ przez prof.  Michała Hellera.  Jest to więc data sprzed pojawienia się światowego kryzysu ekonomicznego, który skłania niektórych analityków do kwestionowania stanowiska F.Hayeka zarysowanego w tym artykule. Czy należy się z nimi zgodzić? To jeden z ważniejszych tematów do podjęcia w komentarzach.

Zaszufladkowano do kategorii Filozofia polityczna, Światopogląd informatyczny, Światopogląd liberalny | Otagowano | Dodaj komentarz